Sporty motorowe

Formuła 1 – sezon 2015

F1: Bernie Ecclestone i jego kierowcy

Formuła 1 przeżywa kryzys. Wszyscy kibice są tego samego zdania – to już nie to samo co 10 lat temu. Samochody się zmieniły – według wielu – na gorsze, regulamin co chwilę jest wywracany do góry nogami, a 5 na 10 zespołów ledwo wiąże koniec z końcem, bo najbogatsi biorą dla siebie jeszcze więcej pieniędzy z puli przyznanej za prawa telewizyjne.
Jednak mimo swoich problemów, Formuła 1 nadal jest sportem, który potrafi swoich sympatyków ekscytować. I z takim nastawieniem wkraczamy w kolejny sezon zmagań. A jest co śledzić w wyścigach Grand Prix

Faworyci

– Mercedes. Oni wydają się być w tym momencie niedoścignieni. Przepisy mocno się nie zmieniły, a silnik Mercedesa i świetna aerodynamika bolidów z Brackley sprawia, że Lewis Hamilton i Nico Rosberg znów mogą rozstrzygać sprawę mistrzostwa między sobą w pojedynku wewnątrz zespołu – tak jak niegdyś Nigel Mansell z Nelsonem Piquetem czy też Ayrton Senna z Alainem Prostem. Póki co, w Australii taka sytuacja miała miejsce – Hamilton zwyciężył, a Rosberg był drugi.

– Ferrari. Sebastian Vettel opuścił Red Bull na rzecz Ferrari, które odżyło. Niemiec w swoim stylu przyszedł do zespołu, który zdaje się mieć szybki samochód, w którym były czterokrotny mistrz świata może walczyć o najwyższe cele, a przynajmniej o podia. Nawet Kimi Raikkonen chwali obecną konstrukcję, więc możliwe, że stajnia z Maranello wróci w końcu na właściwe tory, które osiągała z Fernando Alonso tylko sporadycznie i tylko dzięki geniuszowi Hiszpana liczyła się w walce o mistrzostwo świata. Niemiec w Australii pokazał, że istotnie samochód jest dobry, a on sam dojechał do mety trzeci.

– Williams. Valtteri Bottas wyrasta na lidera zespołu, jest naprawdę świetnym kierowcą, pokroju Ricciardo, który był odkryciem ubiegłego sezonu. Jego partner z teamu, doświadczony Felipe Massa także spisywał się bardzo dobrze w zeszłym roku, zdobył nawet pole position przed Grand Prix Austrii. Problemy pojawiły się jednak, gdy Fin nie mógł wystartować w Australii z powodu bólu pleców i nie wykurował się na wyścig. Jego występ w Malezji stoi pod znakiem zapytania.

– Red Bull. Daniel Ricciardo i Danił Kwiat. Double D. Ricciardo był odkryciem sezonu 2014, wygrał trzy wyścigi, dosłownie zdeklasował punktowo Sebastiana Vettela i w tym roku będzie liderem zespołu z Milton Keynes. Liczą tam na jego dalsze dobre wyniki, dzięki którym jego słynny ciągły uśmiech długo nie zniknie z jego twarzy. Danił Kwiat, młody 21-letni Rosjanin, który rok temu jeździł w Toro Rosso, zalicza awans za awansem. Po przeskoczeniu w dwa lata (od 2013 do 2015 roku) z serii GP3 do jednego z czołowych zespołów F1 teraz stoi przed największym z jego życiowych wyzwań.
Jednakże dotychczas problemy z silnikami Renault i słabsze wyniki sprawiają, że nastroje w Red Bull Racing są dalekie od idealnych.

Środek stawki

– McLaren. W Woking mamy patowe nastroje. Silniki Hondy, z których korzysta McLaren, okazały się być podczas testów bardzo awaryjne i niezbyt udanym eksperymentem. Jenson Button ciągle robi dobrą minę do złej gry, zaś Fernando Alonso nie poznaje nawet nowego samochodu. Hiszpan miał wypadek w trakcie testów i nie wystartował w Grand Prix Australii. McLaren ma problemy, jakich nie miał dawno, szykuje się póki co dla nich ciężki rok. Pokazał to występ w Australii, gdzie zastępca Alonso, Kevin Magnussen nie dojechał nawet na pola startowe w niedzielę, a Button ukończył wyścig na jedenastym miejscu, co uznano… za sukces. Powrót Fernando Alonso (możliwy już w Malezji, jeszcze nie ma jednak oficjalnego komunikatu) może być dla Hiszpana powrotem do czasów, gdy startował 14 lat temu w zamykającym stawkę teamie Minardi…

– Sauber. To jest zespół typowany do roli „czarnego konia”. Marcus Ericsson i Felipe Nasr, reprezentanci zespołu, świetnie radzili sobie w testach. Brazylijczyk wprowadził dość spory zastrzyk gotówki od Banco do Brasil, wobec tego zespół zmienił barwy na charakterystyczne niebiesko-żółte. Szwed Ericsson po słabym sezonie w Caterhamie powalczy teraz o pozostanie w F1, gdyż jego umiejętności są zagadką dla wielu ekspertów oraz kibiców, którzy twierdzą, że to raczej solidny rzemieślnik niż błyskotliwy ryzykant. Samochód jest jednak w miarę szybki, a obaj kierowcy zdobyli punkty w Australii.

– Toro Rosso. To też ciekawy przypadek. Dwaj synowie ludzi związanych ze sportami motorowymi – Max Verstappen i Carlos Sainz Jr – to jednocześnie mocno chwaleni juniorzy. Verstappen jest nawet przesadnie młody, gdyż debiutuje w wieku 17 lat (18 skończy we wrześniu). Wielu jednak broni go ze względu na niesamowity talent. Jak wypadnie na tle starszego kolegi? Jak w ogóle spisze się zawodnik, który jeszcze nie ma nawet zwykłego prawa jazdy? Australia pokazała, że obaj zawodnicy mają potencjał, a Verstappen liczyłby się w walce o pierwszą piątkę, gdyby nie przydarzyła mu się awaria samochodu.

– Lotus. Po katastrofalnym sezonie 2014 zakończono współpracę z Renault i przerzucili się oni na silniki Mercedesa. Pastor Maldonado ma nadzieję, że nie będzie spędzał większości czasu na poboczach lub wbity w bariery ochronne, a Romain Grosjean ma przed sobą 20 wyścigów rangi „make or break”. Podobnie jak wielu utalentowanych kierowców walczy on o przetrwanie i może kontrakt w lepszym zespole.
Obaj kierowcy nie dojechali do mety Grand Prix Australii, ale w kwalifikacjach pokazali, że są szybsi niż rok temu.

– Force India. Odbyli w nowym samochodzie zaledwie kilka testów, bowiem jego premiera na torze została opóźniona ze względu na kiepską sytuację finansową zespołu, który prawdopodobnie ratują tylko finanse sponsorów Sergio Pereza. Nico Hulkenberg liczy na dobry rok, bowiem może być to jedna z ostatnich szans Niemca na przebicie się do lepszego zespołu. Obaj kierowcy punktowali na Albert Park, więc ich nastroje są w tym momencie co najmniej dobre.

Wielcy nieobecni oraz… nieoczekiwany powrót

– Manor. Zespół, który powstał z martwych. Który wszyscy spisali na straty. Jednocześnie zespół, który walczy o to, by nadal być częścią stawki F1. A jednak wrócili.
Jedno nazwisko reprezentanta teamu Manor Marussia znamy już od początku marca – to Will Stevens. Jego partnerem z zespołu (póki co) został hiszpański kierowca, Roberto Merhi. Jednakże obaj nie zaliczyli ani jednego kilometra jazdy za kierownicą nowego samochodu, gdyż…
…bolidy zespołu nie wyjechały na tor Albert Park. Manor, którego aktywa miały iść pod młotek i zostać sprzedane nie zdążył wczytać pełnego oprogramowania nowych silników Ferrari, z których korzysta zespół. Dane ze względów prawnych skasowano, a czasu było zbyt mało na wczytanie nowych danych, zatem na Grand Prix Australii nie zobaczyliśmy kierowców Manora. W Malezji spodziewane jest w końcu odpalenie motorów, natomiast w pełni sił team z Sheffield powinien być na trzecią eliminację MŚ.

– Caterham. Ten zespół pożegnaliśmy na dobre, jego aktywa nawet zostały ostatnio zlicytowane, a Kamui Kobayashi, Marcus Ericsson, Robin Frijns i wspominany wyżej Will Stevens znaleźli już sobie miejsca pracy w nadchodzącym sezonie.

Kursy bukmacherskie Rivalo

Kursy bukmacherskie – typy na to, kto zostanie mistrzem świata Formuła 1:
– Lewis Hamilton – 1,35,
– Nico Rosberg – 3,5,
– Sebastian Vettel – 20,
– Valtteri Bottas – 50,
– Kimi Raikkonen – 50,
– Felipe Massa – 60,

– Daniel Ricciardo – 100.

***

Grand Prix Malezji – drugi wyścig, a niewiadomych coraz mniej

Z Antypodów do strefy klimatu równikowego

A dokładniej: przenosimy się z Melbourne do przedmieść Kuala Lumpur. Taką drogą przebędą zespoły i kierowcy w najbliższym czasie. Tradycyjnie już na przełomie marca i kwietnia rozgrywana na torze Sepang jest druga (lub wyjątkowo trzecia) eliminacja Mistrzostw Świata F1.
Sepang jest torem o bardzo ciekawym układzie, położony w strefie klimatu równikowego, jest też bardzo wymagającym fizycznie wyścigiem, podczas którego kierowcy nawet mogą cierpieć na odwodnienie, jeżeli nie zabiorą na pokład bolidu wystarczająco dużo płynów.

Porcja historii

Jak wspomnieliśmy, od 1999 roku (dwa pierwsze wyścigi na Sepang International Circuit rozgrywano jesienią) Malezja gości wyścig Grand Prix i jest stałym punktem kalendarza F1. Tor, który kierowcy lubią, klimat dodający dramaturgii (bardzo często pada mocno i obficie). Wyścigi w Malezji należą do mniejszości – są to eliminacje pozaeuropejskie, które są kochane przez fanatyków Formuły 1.  Najczęściej na tym torze zwyciężali Michael Schumacher, Fernando Alonso i Sebastian Vettel – po 3 razy. Ostatni wyścig padł łupem Lewisa Hamiltona, dla którego było to pierwsze zwycięstwo w Malezji w jego karierze.  Najwięcej zwycięstw odnieśli kierowcy Ferrari – 6 wygranych (poza Schumacherem wygrywali tu Eddie Irvine – 1999, Kimi Raikkonen – 2008 oraz wspomniany Alonso – 2012).
Robert Kubica stanął tutaj na podium w 2008 roku, zajął drugie miejsce w barwach BMW, przegrywając tylko z Kimim Raikkonenem. Było to wówczas jego drugie podium w karierze, najlepszy wynik, jaki uzyskał w F1 i po raz pierwszy stanął na średnim stopniu podium.

Kursy bukmacherskie Rivalo

Oto kursy na to, kto wygra Grand Prix Malezji. Oczywistymi faworytami są kierowcy Mercedesa, ale właśnie jak już wspomniano – tak mało liczna stawka na starcie do wyścigu w Australii każe sądzić, że różnie mogą nam się losy zawodników ułożyć:

– Lewis Hamilton – 1,5,
– Nico Rosberg – 2,9,
– Sebastian Vettel – 15,
– Daniel Ricciardo – 50,
– Kimi Raikkonen – 25,
– Valtteri Bottas (jeśli wystartuje) – 20,
– Felipe Massa – 25.

Na koniec przypomnijmy, jak wygląda klasyfikacja generalna Formuły 1 w mistrzostwach kierowców oraz konstruktorów po pierwszym wyścigu:

KIEROWCY:
1. Lewis Hamilton – 25 pkt.
2. Nico Rosberg – 18 pkt.
3. Sebastian Vettel – 15 pkt.
4. Felipe Massa – 12 pkt.
5. Felipe Nasr – 10 pkt.
6. Daniel Ricciardo – 8 pkt.

ZESPOŁY:
1. Mercedes – 43 pkt.
2. Ferrari – 15 pkt.
3. Sauber-Ferrari – 14 pkt.
4. Williams-Mercedes – 12 pkt.
5. Red Bull-Renault – 8 pkt.
6. Force India-Mercedes – 7 pkt.

Nie czekajcie zatem, już teraz obstawiajcie swojego faworyta w tym sezonie Mistrzostw Świata Formuły 1! Karuzela ruszyła!

UWAGA! Kursy mogą ulec zmianie, aktualne kursy na WWW.rivalo.com.